Spokojnie sobie przeglądasz Pinteresta i nagle odkrywasz, że jesteś wylogowany. Nie możesz się zalogować – tracisz dostęp do konta. Spokojnie – możliwe, że właśnie trafiłeś do więzienia Pinteresta. Za co?

Jak uniknąć więzienia na Pintereście?

Obłędnie prosto – nie kradnij zdjęć.

Jeśli nie wiesz co to znaczy – już wyjaśniam:

  1. Nie przypinaj zdjęć z podejrzanych źródeł lub stron gdzie wiesz, że są zdjęcia naruszające prawa autorskie. Pinterest oznacza sobie niektóre strony jako spamujące i przypinanie zdjęć z nich grozi wylądowaniem w więzieniu. Jak poznać taką stronę? Wiele blogów, portali oraz stron nastawionych na SEO lub zarabianie.
  2. Jeśli naruszysz prawa autorskie zdjęcia – np. pobierzesz je na komputer i wgrasz na Pinterest – i autor zdjęcia zgłosi Twojego pina jako naruszający jego prawo do tej własności intelektualnej.
  3.  Korzystanie z Google Images. Jest to bardzo kuszące i ułatwiające, ale jeśli nie ustawisz odpowiednich opcji wyszukiwarka pokaże Ci przede wszystkim zdjęcia z ograniczeniami co do wykorzystania.

Drugą zasadą jest – nie rób niczego masowo.

Masowe zapraszanie innych osób, komentowanie czy przypinanie może zostać znane za spam. Nawet jeśli zaprosisz, a potem przestaniesz obserwować wiele osób w krótkim czasie możesz spodziewać się ingerencji Pinteresta.

Trzecia rzecz do zapamiętania – uważaj z jakich aplikacji korzystasz. Tak jak można dostać bana na Instagramie za wgrywanie zdjęć z komputera, tak samo Pinterest ma zabezpieczenia przed aplikacjami, których nie wspiera. Lista akceptowanych przez portal nie jest długa. Strona chce się w ten sposób zabezpieczyć przed nielegalnym korzystaniem z ich API. Jeśli więc aplikacja, z której chcesz skorzystać pyta o hasło lub korzysta z danych analitycznych Twojego konta – zrezygnuj z niej zanim zostaniesz „wsadzony do więzienia.”

Ostatnia rzecz warta zapamiętania – nie komentuj zbyt często dodając linki. Niektórzy marketingowcy wierzą, że dodając linki do swojego bloga czy strony w komentarzach pomagają sobie w SEO i zachęcają ludzi do odwiedzenia. Taki spam nie tylko jest nielubiany przez ludzi, ale i przez samego Pinteresta, który chętnie za to wsadza do swojego więzienia.

I jeśli linki, to na pewno nie te afiliacyjne, ponieważ Pinterest ich u siebie zabronił.

Nie pytam czy ktoś z Was trafił do takiego więzienia, ponieważ wątpię, ale warto wiedzieć jak uniknąć niepotrzebnego stresu, szczególnie, jeśli prowadzimy tam działania marketingowe.

Dodaj komentarz

avatar
  Zapisz się na powiadomienia  
Powiadom o