Może się to wydawać dziwne, ale udawany hacking, szczególnie konta na Twitterze, to jeden ze sposobów pozyskania zainteresowania zarówno mediów jak i klientów.

Burger King i Jeep

dziesięć rad z dziesięciu kryzysów: Burger King Twitter
shackowane konto Burger Kinga

Wszystko zaczęło się od przypadku Burger Kinga, który został zaatakowany i przerobiony na McDonald’sa. Zarówno logo, jak i zdjęcia czy ćwierki odnosiły się do oferty konkurencji. Nadal pozostał znaczek zweryfikowanego konta. Ludzie nie wiedzieli czy może nastąpiła jakaś fuzja czy może zwykłe włamanie na konto. Równocześnie zaatakowano konto Jeepa, które zyskało barwy Cadillaca. Oprócz strachu obsługi kanału social media, fast food zyskał 300

tysięcy podążających oraz setki wspomnień zarówno w sieci, jak i mediach. Uznaje się, że te ataki były prawdziwe. Ale efekt, pozytywny efekt dla marki przeszedł najśmielsze oczekiwania. Jeep również zyskał sporo śledzących. To, co mogło być ogromnym koszmarem marek okazało się dla nich zbawienne, z punktu widzenia wizerunku.

Zakończono kryzys w epicki sposób (gratki dla osób stojących za komunikacją):

end

MTV też?!

Następnego dnia zaatakowano konto MTV. Przemieniono je na konto BET. Powstał nawet tag: #MTVhack. Okazało się jednak, że to promocja ich nowego programu. Społeczność zareagowała dość negatywnie. Udawany hacking w celach promocyjnych raczej denerwuje niż wzbudza podziw.

Chipotle poszło jeszcze dalej

udawany hacking
Dziwne wpisy na koncie Chipotle

Do kanonu przeszła firma Chipotle, na koncie której pojawiały się bardzo dziwne wpisy (21 lipca 2013). Zaniepokojeni klienci zastanawiali się czy konto zostało przejęte, ktoś z pracowników się bawi czy może jakiś skrypt, który komputerowo generuje odpowiedzi.

Jak się okazało, był to sposób na zwrócenie uwagi na dwudziestolecie marki. Opłaciło się – zwykle marka notuje wzrost 250 fanów, w dniu afery przybyły im 4 tysiące. 12 tysięcy razy były retweetowane dziwne wpisy (zwykle około 75 razy).

Kolejne ćwierki Chipotle
Kolejne ćwierki Chipotle

Mimo, że można się spodziewać, że wiele osób krytykuje tego typu zachowanie, przedstawiciel marki zaznacza, że zdecydowana większość komentarzy, które otrzymują jest pozytywna.

Oczywiście pytanie pozostaje na ile te nowe konta, które zaczęły śledzić markę są prawdziwe – skoro ktoś może udawać włam, to czemu nie może sam sobie generować sztucznych śledzących?

Wśród głównych zarzutów podnoszona jest kwestia, że jeśli już robić tego typu akcję to z fantazją, a nie publikując bezsensowne ćwierki.

Hacking dobry na wszystko

Amy's baking
Amy’s baking stwierdziło, że ich wszystkie konta zostały zaatakowane

Mistrzem jednak okazała się firma Amy’s Baking. Po serii awanturniczych postów i obrażaniu fanów marka postanowiła przyznać, że jej wszystkie konta w social mediach zostały zaatakowane i przejęte.

Biorąc pod uwagę co pisała do swoich fanów bardzo trudno w to uwierzyć. Wystarczy z resztą spojrzeć na komentarze pod postem.

Jest to jednak zawsze ciekawa strategia, żeby zwalić winę za błędy w komunikacji na hackerów. Pytanie brzmi czy nie podważa to wiarygodności firmy odnośnie bezpieczeństwa danych. Jeśli marka nie potrafi zabezpieczyć swojego konta w social mediach skąd, jako klientka, mam mieć pewność, że moje dane są bezpieczne?

Udawany hacking: zalety i wady

Z jednej strony jest to zawsze lepsze wytłumaczenie z sytuacji niż prawdziwa wpadka osoby obsługującej kanał. Z drugiej nawet jeśli jest to prawdziwy element strategii – wiele osób nie chce w to wierzyć.

Z jednej strony zwiększa się liczba podążających, z drugiej pytanie brzmi czy są to rzeczywiście wartościowi fani, którzy są potencjalnymi klientami i czy takim działaniem nie zrażamy do siebie naszych prawdziwych fanów.

Dla części ludzi jest to świetny sposób na promocję, dla innych nieszczera komunikacja marki.

Wzbudza się zainteresowanie mediów, ale często w nie najlepszym kontekście.

Dla wielu ludzi kontakt w social mediach powinien się opierać na zaufaniu, którego nie należy w ten sposób nadwyrężać. Podważa to też zasadę transparentności firmy. Ludzie czują się oszukani.

Z drugiej strony wiele osób dowiaduje się o markach, takich jak Chipotle, dzięki tego typu akcjom. Budując taki zasięg, nawet trochę na ślepo zawsze ma się szanse na zyskanie nowych klientów. Ważne, żeby mówiono, nie ważne jak.

Nie mniej szanse na to, że oburzeni klienci wybiorą konkurencję raczej są niewielkie. Pod tym względem udawany hacking, nawet jeśli szkodzi wizerunkowi raczej ma małe szanse na negatywny wpływ na sprzedaż.

Podsumowując akcje typu udawany hacking

Okłamywanie klientów, chociaż może się wydawać całkiem skuteczną strategią jest na dłuższą metę taktyką, która raczej szkodzi niż pomaga. Udawany hacking to rzecz, która podważa zaufanie, które trudno potem odbudować. Kolejny aspekt to kwestia budowania zasięgu – czy nie jest to przypadkiem pusty zasięg i raczej negatywne wspomnienia w mediach?

Jeśli już robić tego typu akcje, to z fantazją. Udawany hacking można przeprowadzić z ciekawym pomysłem, który pozostawi w klientach i fanach pozytywne skojarzenie. W przeciwnym wypadku można skończyć tak jak MTV, z którego naśmiewano się na Twitterze:

Denny's
Marka Denny’s skomentowała udawany hacking MTV

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
GorylsondzikikucykMonika CzaplickaŁukasz Mędrysa Recent comment authors
  Zapisz się na powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Gorylson
Gość
Gorylson

Serio ktoś się jeszcze na to łapie? 😀

Skojarzyło mi się (uwaga – dinozaur)

http://community.futuremark.com/forum/showthread.php?23914-Mwahahah-%28milk-comes-out-of-nose%29

Łukasz Mędrysa
Gość

Hahahaha, po przeczytaniu tego przypomniała mi się niedawna wpadka Rity Ory:
http://wanna-joke.com/poor-girl/
Tu także mamy do czynienia z udawanym hackingiem, ale raczej w nieco innym celu 😀

Monika Czaplicka
Gość

fajny kejs 😉 dzięki!

dzikikucyk
Gość

no, no, nieźle! w myśl zasady: nieważne jak mówią, byle mówili. (i byle nazwiska nie przekręcali 😉 ).