Jest kilka opcji tego, co można robić z negatywnym wpisem. Nie ma jednej, najlepszej opcji, dlatego przedstawiam najbardziej popularne rozwiązania.

  1. Skasować
    Opcja zwykle trudna i czasochłonna. Dlaczego nie mogę po prostu usunąć negatywnych treści? Z różnych powodów, od emocjonalnych po stronie autora, przez prawne, po techniczne. Nie mówiąc o tym, że raz usunięta treść zawsze może zostać dodana przez twórcę od nowa.
  2. Poprosić o zdjęcie
    Jest to trochę łagodniejsze rozwiązanie, chociaż w efekcie osiągamy ten sam efekt, co przy kasowaniu – treść przestaje być dostępna pod podanym linkiem. Oczywiście w przypadku kasowania, edycji czy zdejmowania ze strony musisz być w kontakcie z autorem/ką treści lub administratorem/ką strony (mogą to być dwie różne osoby).
    Wyobraź sobie, że jest blog, gdzie administrator/ka strony publikuje wpis, a ktoś inny komentuje go narażając Twoją reputację. Masz, szczęśliwie dwie osoby, które możesz poprosić o reakcję. Jeśli masz możliwość kontaktu z autorem/ką komentarza (np. dzięki temu, że komentarz napisany jest przy użyciu konta na Facebooku), to warto zacząć od niego/niej. Jeśli osoba ta jest np. negatywnie nastawiona, następną „instancją” jest administrator strony, który praktycznie zawsze ma narzędzie pozwalające przynajmniej skasować daną treść. Zawiadamianie administratora o tym, że komentarz narusza Twoje prawa jest określone przez zasadę notice and takedown. Pamiętaj jednak, że nie każdy komentarz, który szkodzi Twojej reputacji narusza Twoje prawa.
    Przykład: Na stronie ktoś komentuje pisząc, że korzystał z usług, które oferujesz i nie był zadowolony. Zakładając, że jest to prawdziwy klient, mimo, że Twoja reputacja może zostać nadszarpnięta, nie ma powodu, żeby wzywać administratora do usunięcia czy zdjęcia treści – jest to po prostu negatywny komentarz, który ktoś zamieścił.
    Jeśli kontakt z administratorem nie jest możliwy, bo nie zawsze chętnie podaje namiary na siebie, możesz próbować skontaktować się z osobą, która wykupiła domenę, na której stoi strona (domena, to główna część adresu strony – np. w przypadku tej, to czaplicka.eu). Aby znaleźć takie informacje możesz skorzystać z jednego z darmowych narzędzi. Najpopularniejszym jest whois. Oczywiście, nie ma obowiązku udostępniania swoich danych jako rejestratora domeny. Nie mniej możesz zawsze próbować kontaktu przez firmę, przez którą kupiono domenę. Chociaż powiem szczerze – szanse na sukces są bliskie zeru.

  1. Zdjęcie treści może również wiązać się z naruszeniem regulaminu danego serwisu. Jeśli ktoś na Facebooku opublikuje Twoje nagie zdjęcia (lub inną treść naruszającą standardy społeczności) możesz zgłosić to do moderacji portalu. Zaletą tej sytuacji jest to, że treść taka niekoniecznie musi naruszać prawa, żeby zostać zdjęta z portalu. Zapoznaj się z regulaminem strony, jeśli ta takowy ma, aby w razie czego odwołać się do stosownego paragrafu. Pamiętaj jednak, że to zależy tylko i wyłącznie od decyzji administratora/ki co zrobi – jeśli treść nie narusza prawa, nie mają obowiązku jej kasować/usuwać.
  2. Usunięcie treści z miejsca docelowego (np. portalu) to oczywiście prosty sposób, żeby treść zniknęła z sieci. Generalnie i w uproszczeniu. Zajmie to trochę czasu, aby również zniknęła z wyników wyszukiwania Google, jeśli się tam znalazła, szczególnie na wysokiej pozycji w wynikach wyszukiwania. Jeśli jednak nie możesz na chwilę obecną pozbyć się treści docelowej, możesz spróbować ograniczyć jej szkodliwość przez usunięcie jej z wyników wyszukiwania Google. Treść docelowa zostanie, ale przestanie wyświetlać się przy wyszukiwaniu.
    Google ma dość prostą politykę odnośnie tego co chce i może kasować ze swoich wyników. Lista obejmuje głównie naruszenie prawa lub danych osobowych. Więcej napisałam o tym przy okazji dlaczego nie mogę usunąć negatywnych treści. Możesz też próbować zgłosić treść do Google, jeśli narusza jego standardy i polityki. Więcej wyjaśnia film:

5. Osobną kwestią w stosunku do treści, które szkodzą reputacji są oczywiście wszystkie treści naruszające prawa autorskie. Dlaczego o tym piszę? Jeśli jesteś twórcą unikalnych treści, np. fotografem, to Ty (i tylko Ty, chyba, że uznasz inaczej) masz prawo decydować o tym gdzie i w jakim kontekście pojawiają się Twoje dzieła. Jeśli ktoś ukradnie Twoje zdjęcie i wykorzysta je w nieodpowiedni sposób (o próbie zarabiania na nim nie wspominając), to Twoja reputacja również może ucierpieć.
Prosty przykład: robisz zdjęcie warszawskiej Parady Równości, ponieważ jesteś jej uczestnikiem i osobą, która zgadza się z jej postulatami. Twoje zdjęcie zostaje skradzione przez osoby o odmiennych poglądach i wykorzystane w kontekście np. nawoływania do gazowania gejów. Ktokolwiek zobaczy to zdjęcie (nawet z Twoim np. znakiem wodnym) może uznać, że to Twoje poglądy – może to zaszkodzić Twojej reputacji.
W takim przypadku możesz korzystać z różnych praw związanych z prawem autorskim. Zapoznaj się ze stroną DMCA, aby dowiedzieć się więcej o Digital Millennium Copyright Act i ochronie treści na swojej stronie internetowej.
Naruszenie praw autorskich jak najbardziej podpada również pod stosowanie notice and takedown.

6. Jako mieszkańcy Unii mamy również prawo do korzystania z „prawa do bycia zapomnianymi”. Możesz takową zgłosić tutaj. Co obejmuje?

  • nieaktualne informacje o Twojej przeszłości; to nie oznacza usuwania niewygodnych treści z przeszłości, ale takich, które zostały „unieważnione”, ew. są mało znaczące obecnie
  • treści chronione prawem autorskim
  • prywatne informacje i dane identyfikacyjne (nr konta bankowego, piny itp.), możesz próbować swój adres
  • numery kart kredytowych, debetowych itp.
    Nie usuniesz w ten sposób nieprzychylnych treści, a już szczególnie jest to trudne ze „świeżymi” treściami.

7. Jeśli jesteś ofiarą publikacji zdjęć pornograficznych lub nagich bez Twojej zgody, możesz poprosić Google o usunięcie ich tutaj.

8. Możesz poprosić o edycję treści. Zakładając, że niepokoi Cię tylko fragment, nie ma sensu prosić o usunięcie czy zdjęcie całości, lepiej zasugerować edycję niewygodnych materiałów. Warto jednak bardzo uważać, żeby nie podpaść twórcy treści, ponieważ łatwo może on obrócić to przeciw Tobie (wściekły/a za cenzurę).

9. Jeśli metody rozmów z twórcą/administratorem/ką zawodzą lub próby kontaktu nie przynoszą skutku, a tak będzie niestety w większości przypadków, jedyną drogą walki z taką treścią jest zminimalizowanie jej efektu. Możesz to robić na kilka sposobów:

  • reagując na treść i odpowiadając merytorycznie
  • próbując „przykryć” treść nowymi materiałami (np. negatywny komentarz pisząc nowe, tak, by stary się już właściwie nie wyświetlał)
  • próbując „depozycjonować” negatywne treści przez wypozycjonowanie w top 10 Google pozytywnych i neutralnych treści na Twój temat

Dodaj komentarz

avatar
  Zapisz się na powiadomienia  
Powiadom o