Now Reading
Żytniagate – czego możemy się nauczyć

featured image
CompareComparing...


Żytniagate – czego możemy się nauczyć

Jeśli przypadkiem nie słyszeliście – od przedwczoraj (18 sierpnia 2015) – szeroko rozumiana branża interaktywna przeżywa post z fanpage Żytniej Ekstra. Warto popatrzeć na problem z kilku perspektyw i wyciągnąć wnioski dla siebie i swojej firmy. Zawsze lepiej uczyć się na cudzych błędach.

11866449_487692678073476_5933256448041949895_n

Najważniejsze zdjęcie mojego dotychczasowego życia – grupy mężczyzn niosących śmiertelnie rannego Michała Adamowicza – zrobiłem biegnąc razem z nimi. (…) Gdy biegliśmy – oni niosąc postrzelonego Adamowicza, ja z aparatem – nagle obok nas pojawiły się dwie milicyjne nysy. Zomowcy zaczęli z nich strzelać w naszą stronę. Biegnący z rannym upuścili go i schowali w zagłębieniu płynącego tam potoku. Padłem na ziemię z nimi i bałem się podnieść głowę – wokół świstały kule.
Krzysztof Raczkowiak
(K. Raczkowiak, Fotografia jak kamień, „Pamięć i Przyszłość” nr 2/2008, s. 46)

więcej dowiesz się tutaj

Przerwana lekcja historii

Pierwszym, oczywistym problemem, jest ignorancja twórcy postu. Słynne zdjęcie należy do kanonu, obok fotografii człowieka wobec czołgów, ze stanu wojennego.

Problemem jest to, że współczesna młodzież często o tym okresie nie uczy się w szkole, ponieważ dociera najwyżej do II wojny światowej. Na każdym etapie edukacji (podstawówka, gimnazjum, liceum) rozpoczyna się historię od początku, czyli przynajmniej od starożytności. Na Jaruzelskiego miejsca już nie ma.

www.wykop.pl 2015-08-18 21-01-35 Ogromna wpadka Żytniej Extra. Do reklamy użyli fotografii ze zbrodni lubińskiej - Wykop.pl

Pomijając brak czasu, problemem w braku edukacji o współczesnej historii Polski jest „prawda historyczna”. Krótko mówiąc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a ponieważ już od czasów Cezara wiadomo, że to wygrani piszą historię – ta zmienia się w zależności od historyka, programu edukacji czy miasta.

Młodzieży nie uczymy też szukania informacji czy samodzielnego myślenia. Testy, klucze odpowiedzi – liczy się dopasowanie do wzoru, a nie samodzielność. Po co więc nadrabiać braki?

 

www.facebook.com 2015-08-19 14-42-45 (2) Tak Bardzo - Timeline Photos

Bezprawie

Drugim, może nawet bardziej palącym problemem, jest kompletna nieznajomość i niestosowanie prawa.

Nie uczymy się tego w szkołach, gdzie młodzież plagiatuje treści i ściąga obrazki z Google.

www.facebook.com 2015-08-19 16-58-06 Właśnie przed chwilą dowiedziałem się o sprawie.... - Krzysztof Raczkowiak

Nie uczymy w agencjach, gdzie nawet popularne firmy, takie jak Get More Social, prowadzą komunikację publikując nieraz bezimienne grafiki z kwejka, 9gaga czy Google właśnie.

I to nawet nie chodzi o cenę – zdjęcia nie są drogie. Ale stockowe często są typowe. Plus pobieranie z internetu jest dużo łatwiejsze i wygodniejsze.

Tutaj przypuszczalnie wyszukano hasło typu „niosą kolegę”, Google wyrzuciło, problemu nie ma. A jednak jest

www.wirtualnemedia.pl 2015-08-19 14-34-31 Producent Żytniej zrzuca winę na agencję, będą pozwy „Solidarności” i autora przerobionego zdjęcia

www.wirtualnemedia.pl 2015-08-19 14-34-31 Producent Żytniej zrzuca winę na agencję, będą pozwy „Solidarności” i autora przerobionego zdjęcia

Jesteśmy też winni jako branża. Zamiast piętnować i wytykać palcami coraz częściej sami tak robimy (po co się wysilać?), bo autorzy nie domagają się swoich praw, a zbrodnia bez kary to jak nie zbrodnia.

Wszystko zależy od tego, w jakim otoczeniu i środowisku człowiek przebywa. Środowisko – to wszystko, sam człowiek jest niczym.

Zbrodnia i kara

Bylejakość

„Będziecie mieli do portfolio” staje się nieoficjalnym hymnem wchodzenia na ścieżkę zawodową. Wszelkiej maści stażyści, praktykanci, junior brand managerowie i im podobni zatrudniani są śmieciowo lub wolontariacko, bez pomysłu na rozwój, ale za to z szerokim zakresem zadań; od ekspresu do kawy na project managerze kończąc. Po co zatrudniać specjalistę za kilka tysięcy złotych, jeśli „student” (bardziej chodzi o doświadczenie niż faktyczny stan edukacyjny) zrobi to za „miskę ryżu”?

Po co agencja za kilka tysięcy złotych, jak wujek Zbyszek też ma Facebooka?

Po co kalendarz postów i akcept klienta, skoro można wrzucać kawki i piąteczki?

www.facebook.com 2015-08-19 16-38-47 (1) Mikołaj Nowak - Z moich informacji wynika, że w branży social...

Po co strategia, plany, mierzenie wskaźników, skoro są lajki w konkursach i pod kotkami?

Bardzo często agencje social media są byle jakie w swoich działaniach. Nikt nie kontroluje stażystów, nikt nie planuje działań, nikt nie martwi się czy to, co robimy jest zgodne z prawem albo regulaminami. Liczba konkursów z losowaniem bez zgłoszenia do izby celnej albo z obowiązkowym udostępnianiem, to typowy przykład.

Bylejakość, ignorancja, łatwizna.

www.facebook.com 2015-08-18 20-18-39 Żytnia Extra

 

Przykład? Analiza ostatniego miesiąca – Żytnia Extra. Pokategoryzowałam w Sotrenderze wszystkie posty marki. Było łatwo – grafiki z PRLu, kilka zdjęć z eventów, a pozostałe to wódka na tle: zwykle łanów, czasem stołu.panel.sotrender.com 2015-08-19 17-29-53 « Sotrender - Marketing w social media Podejmuj lepsze decyzje

Efekt? Najbardziej angażujące treści to sentymenty (PRL). Już nawet wódka w zbożu (branding) jest ciekawsza dla ludzi niż informacja gdzie kupić Żytnią (eventy). To rak toczący masę stron – ludzie przychodzą po treści: lolcontent, konkursy itd. ale nie po markę.

chart

Sotrender

Sotrender

Jak mawiał Steve Jobs – jeśli robisz śliczną komodę to dasz też ładne i dobrej jakości elementy tam, gdzie nikt ich nie będzie widział. Dla siebie, nie da innych.

Cudze chwalicie, swego nie macie

Ile znacie firm, które tworzą własne treści? Filmy, zdjęcia, teksty? Pewnie niewiele. Wiadomo – wychodzi dużo drożej, jest bardziej skomplikowane itd.

Ale to się opłaca. Dużo bardziej niż kradzież fotki z netu i doklejenie swojego  logo (albo i nie). Nigdy nie wiemy w jakim kontekście dane zdjęcie było wykorzystywane. Nie znamy jego prawdziwego pochodzenia. To trochę jak z kotem – każdy właściciel wie, że nie posiada kota na własność. Dopóki nie jesteśmy twórcami contentu, to nie jest nasz i pozostaje oderwany od marki.

Warto przekroczyć mentalną barierę, że tworzenie materiałów jest długie, trudne i drogie. Wymaga czasu, pieniędzy i umiejętności, ale ta inwestycja zwraca się wielokrotnie.

Lincz i hejt

Z polską gracją hordy gimnazjalistów, internautów, dyskutantów, specjalistów maści wszelakiej rzuciły się, by błąd autora posta odmienić przez wszystkie przypadki hejtu.

www.facebook.com 2015-08-18 22-27-21 (6) Żytnia Extra

Dostaje się marce, bo to pierwsza linia do obrzucania shitem. Mogli akceptować każdy post. Mogli wybrać inną agencję. Mogli.

Dostaje się agencji. Proces śledzenia kto odpowiada za jeden ze słynniejszych już fakapów w polskich social media trwał godzinami.

www.facebook.com 2015-08-18 22-31-12 (3) Na szczescie dla nas nie jestesmy autorem... - VA Very AdvertisingAtakowano kogokolwiek, kto się napatoczył. Very Advertising ma na stronie Żytnią, musieli więc edukować, że to inny produkt. Poszukiwania winnego mają prosty cel – obrzygać hejtem, zareklamować siebie (agencję – my zrobimy o lepiej, osobę – znam historię, jestem patriotą, nie popełniam takich błędów, firmę – my się tak nie reklamujemy) itd.

Dziennik Internautów (a właściwie Marcin Maj) wzywa, by ujawniać autorów treści, by nie było odpowiedzialności zbiorowej czyli rozmytej.

Sam jednak przyznaje, że jest też ciemna strona tego pomysłu – możliwość ataku na autora/kę, który/a (w naszym przypadku) już w tej chwili ma na pewno duże problemy psychiczne – stres, lęki itp. Zakładając, że nie straci pracy.

Wystarczy przypomnieć co działo się na profilu fotografa, który zrobił zdjęcie dziewczyny na studniówce od dołu. Grożono mu śmiercią, atakowano rodzinę, przerabiano zdjęcia itd.

Opinia publiczna to lincz, lincz zaś zawsze stanowi rozrywkę. Nawet jeśli zamiast pistoletem posłużymy się artykułem w gazecie.

Ryūnosuke Akutagawa

Oburza się IPN, Solidarność kipi i idzie do prokuratury, autor zdjęcia podaje do sądu, lubinianie bojkotują, lokalne organizacje pienią się i piszą pisma – słowem słychać tętent galopującej kawalerii sumienia narodu polskiego, bo ktoś śmiał zbezcześcić świętość martyrologii naszej. I część słusznie, bo naruszone prawo. A część?

pro.sentione.com 2015-08-20 02-35-57 SentiOne PRO

Po pierwszej fali typowej reakcji, pojawia się druga oraz trzecia i media oraz kolejni obrońcy narodu, pamięci i kolejni eksperci wizerunkowi i kolejni, i kolejni…

www.facebook.com 2015-08-19 16-35-56 Facebook

Głosów, że może wystarczy, że przeprosili, choć niezbyt dobrze, że pokajali się, że przecież może się każdemu zdarzyć (mowa oczywiście o nieznajomości zdjęcia, kradzież nie powinna się zdarzyć) – jest niewiele i giną pod naporem publicznego linczu.

www.polmos.bielsko.pl 2015-08-19 14-31-46 POLMOS - Bielsko-Biała

 

Tu chodzi o dominację i dyskryminację – albo jesteś w nurcie, który „wygrywa” albo Ciebie linczują. Biegniesz ze sforą krytykując, wytykając i odgrażając się. Przestajesz być jednostką a stajesz się tłumem. Ktoś pierwszy rzuca kamieniem i nie ma winnego. Tylko trup jako efekt samosądu. Naśladujesz innych, bo może ktoś pomyśli, że nie umiesz albo nie znasz. Bo każdy z nas może stać się ofiar linczu.

CMxKNSsVAAAjK4b

W końcu jest. Agencja Project. Bez www, FB czy innego miejsca, gdzie można wbić ich na pal. Pozostaje czekać czy ktoś założy w ich imieniu jakąś stronę, żeby motłoch miał gdzie spuścić parę.

I gdzieś na tym pustkowiu pojedyncze głosy wołających, że może już, że każdemu i że problem, a nie osoba. A to echo grało…

www.facebook.com 2015-08-19 16-41-20 Żytnia Extra

Samosąd, lincz (ang. lynch, od nazwiska sędziego Charlesa Lyncha z Wirginii w USA) – wymierzenie lub wykonanie kary przez osobę nieuprawnioną, np. samowolne wymierzenie i wykonanie kary śmierci przez tłum krótko po wzbudzającym silne emocje zdarzeniu.

via Wikipedia

Janusze marketingu i #spiseg

Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa. A żeby w kasie pełno, to musi być szum. A skoro nie ważne co mówią…

Niektórzy wierzą, że generowanie kryzysu to prosty, tani, a przede wszystkim, skuteczny sposób na promocję marki. Janusze przy wsparciu Grażyn i supporcie Mietków-handlarzy kręcą lody buzz marketingu na dowolny temat, byleby nazwy marki nie przekręcali.

Popełniamy błąd, nakręcamy zainteresowanie, przepraszamy i jest profit. Z premedytacją, bo głowie się nie mieści, że można aż tak mieć w nosie prawo, etykę i podstawy historii.

Przycisk szoku, jak określa jeden z elementów buzzu autor książki o buzz marketingu Mark Hughes to prosta droga do sukcesu usłana takimi gwiazdami jak rozkosz w ustach, lubię na twarz czy parówki z Sokołowa.

Skoro więc było to celowe działanie, jest też #spiseg.

CMzU3tTWcAc6mR0Problematyczne jest jednak to, że „słup” zarejestrowano w 2005 roku:

CMzlEoeWgAE3sauTo przekreśla też pomysł, że może jednak był to wypadek, a winę zebrała na siebie agencja „słup”, żeby nie szkodzić marce agencji. Nie widzę też powodu, dla którego Polmos miałby chronić „prawdziwą” agencję.

Zasada 5P

Do znudzenia:

  • przeproś

www.facebook.com 2015-08-19 16-39-33 Żytnia Extra

  • przygotuj się
  • popraw się
  • przeciwdziałaj
  • powetuj

www.facebook.com 2015-08-19 16-53-39 (1) Żytnia Extra

tylko tyle i aż tyle

Czy jest się czym przejmować?

Jeśli zakładamy, że wódkę kupują po taniości ludzie, którym marka jest obojętna, to ta sytuacja nie będzie miała żadnego  wpływu.

Jeśli jednak zakładamy, że ktoś tworząc fanpage pomyślał o czymś więcej, np. grupa docelowa, która jest młoda (stąd sm), którą się łapie na sentyment za PRL, który jest taki fajny retro, to chyba jednak wizerunkowo nie bardzo. Niekoniecznie bojkot czy spadek sprzedaży. Ale pozwy sądowe, negatywne skojarzenia i niepotrzebne nerwy…

Stare i nowe media

pro.sentione.com 2015-08-20 02-34-51 SentiOne PRO

W tego typu sytuacjach – sezon ogórkowy, pieklenie się w sieci, wypowiedzi branży – prędzej czy później temat podchwycą media tradycyjne. Bardzo podchwycą.

Temat przewinął się w większości mediów od Gazeta.pl przez TVN po Onet, WP, Press, Newsweek itd. Pełna lista będzie za parę dni.

– W dziennikach ten incydent będzie omawiany najprawdopodobniej 20 sierpnia. Post na fan page’u Żytnia Extra został zamieszczony 18 sierpnia w godzinach wieczornych, kiedy wydania gazet na następny dzień były już dopięte na ostatni guzik lub poszły do druku – tłumaczy Alicja Dahlke, specjalista ds. marketingu i PR z firmy „PRESS-SERVICE Monitoring Mediów”.

Czego możemy się nauczyć?

Gdzie jest złoty środek, z którego możemy wyciągnąć coś dla siebie?

Uczmy się, na to nigdy nie jest za późno.

Stawiajmy na jakość, nie na ilość. Weryfikacja, research, własne treści. Zwracajmy uwagę na nieodpowiednie zachowania, bo jeśli sami nie będziemy się oczyszczać ze złych działań, to tylko my na tym stracimy.

Nie hejtuj, nie linczuj, nie szukaj winnych. Zauważ problem, szukaj rozwiązań. Najlepiej wychodząc poza ramy. Mówisz, że się nie da? Popatrz, co zrobił Jacek:

www.facebook.com 2015-08-19 22-43-48 Można publicznie skrytykować fatalną wpadkę... - Marcin Perfuński

Każdy kryzys jest szansą, żeby przekuć go w coś dobrego. Ale trzeba wyjść z bagna oskarżeń i podać komuś pomocną dłoń.

Jak Ty możesz zrobić coś dla innych w tym kontekście?