Now Reading
Marketing to nie matematyka

featured image
CompareComparing...


Marketing to nie matematyka

Staram się rozpoczynać swoje szkolenia od stwierdzenia bardzo ważnej rzeczy: marketing to nie matematyka. Widząc zdziwienie na twarzach uczestników kursu zaczynam wyjaśniać o co mi chodzi.

Fakty czy opinie?

Wiele osób czytając książki albo przychodząc na warsztaty wychodzi z założenia, że ja, moi koledzy i koleżanki szkoleniowcy, przedstawimy im prawdy objawione. Jeśli tu klikniesz, tam zaplanujesz, a to zrobisz tak, odniesiesz sukces. Postuj o 12, używaj 260 znaków, a link dodawaj na końcu, z hasztagów zrezygnuj.

To przykładowe rady, które można usłyszeć. Ale czy można z całkowitą pewnością stwierdzić, że fanpage gaźników powinien publikować treści o tej samej porze co profil na Twitterze gazety? Czy hasztagi na Instagramie są bezsensu? Czy to, że na moim profilu, a może profilach, dane taktyki zadziałały znaczy, że zadziałają na innych?

Absolutnie nie.

 

Testy i laboratorium

Może nam się wydawać, że przetestowaliśmy dane i mamy pewne wnioski, ale czy to znaczy, że ta zasada się będzie sprawdzała również za miesiąc? Czy faktycznie przetestowaliśmy obiektywnie daną zmienną? Podam przykład: wiele narzędzi umożliwia doradzanie administratorom np., że publikowanie postów na ich fanpage o godzinie X w dzień Y daje najwyższe zaangażowanie. Ale skąd te dane? Z naszych działań. Czyli przeanalizowano posty i reakcje z pewnego okresu i wysnuto wnioski. Ale jeśli postujemy codziennie o 12, to wiadomo, że sugerowana godzina najlepszego postowania będzie zbliżona – publikując post o 12 trudno się spodziewać wielu interakcji o 20. To również nie porówna poszczególnych dni tygodnia, bo publikowane treści nie są zbliżone – jednego dnia post będzie ciekawszy, innego mniej.

Oczywiście przeprowadzane są badania na tysiącach stron i tu pewne uśrednione wnioski można wysnuć. Ale wszyscy wiemy jak to jest ze statystykami: właściciel z psem na spacerze mają średnio po 3 nogi.

 

To nie jest system 01

U niektórych pewne rady zadziałają, u innych inne. Część rad jest aktualna przez pewien czas, inne są bardziej uniwersalne. Na szkoleniach staram się pokazywać różne podejścia, aby każdy mógł przetestować to, co dla niego będzie najlepsze. Jeśli chodzi np. o liczbę postów można publikować codziennie, co kilka dni i np. wykupywać reklamę, albo postować tylko wtedy, gdy mamy coś do przekazania. Ale na Kryzysy wybuchają w social media w weekendy postuję nawet 7 razy dziennie. Modele są różne, ważne, żeby znaleźć taki dla siebie.

 

Czy to znaczy, że nic się nie da powiedzieć?

Oczywiście są pewne „prawdy” uniwersalne. Szanuj swoich klientów, pomagaj im zamiast sprzedawać, nie oszukuj, bądź uczciwy i transparentny itp. To czy post będzie miał zdjęcie czy link może wpłynąć na zasięg, ale w praktyce to kwestia czy dany post wyświetli się kilkudziesięciu osobom – na szkolenia rzadko przychodzą osoby, które mają ogromne strony – więc dużo większym problemem niż zasięg +50 osób jest to, co się pisze, co się chce osiągnąć, brak strategii itd. Szczegółami, jak to czy pisać krótsze czy dłuższe posty, można się zajmować kiedy się ma ogarnięte podstawy – wie się po co, do kogo, co się chce powiedzieć ect. a to są rzeczy uniwersalne, bo strategia dotyczy każdego. Model EEIA jest taki sam dla wszystkich – trzeba go tylko umieć przełożyć na swoje realia. Tego dużo bardziej powinny uczyć szkolenia z marketingu, a nie tego czy posty w czwartki mają więcej lajków niż te w piątki.

 

Bo marketing to nie matematyka – tu 2+2 wcale nie musi się równać 4, bo czasem wyjdzie 5 (z efektem synergii), a czasem 3, nawet jak się bardzo postaramy.