Case study Kryzys

Macademian girl i jej pańszczyzna

Kryzys może dotknąć nie tylko marek i firm, ale może dotyczyć również celebrytów, czyli pojedynczych osób. Z tego typu sytuacją spotkała się znana blogerka Macademian Girl, która dodała na swoim fanpage (prawie 52 tysiące lajków) ofertę współpracy dla fotografów.

Oferta Macademian Girl

Kochani, w związku z przeprowadzką do Warszawy, SZUKAM 3-4 OSÓB, DO STAŁEJ WSPÓŁPRACY W ZAKRESIE ZDJĘĆ NA BLOGA.

Spotkanie średnio raz na tydzień. Zależy mi na ludziach z pasją, ale też jest systematycznych i takich na których będę mogła polegać.
ZAINTERESOWANYCH PROSZĘ o KONTAKT NA SPECJALNY MAIL >>> fotomacademiangirl@gmail.com <<< – w najbliższych dniach skontaktuję się z wybranymi osobami. Jeśli możecie przesyłać jakieś próbki tego co już sfociliście, byłoby super – fotografowie streetowi mile widziani. Absolutnie nie chodzi mi o to, że szukam ‚profesjonalnych’ fotografów, ale chcę utrzymać dotychczasowy poziom i jakość zdjęć. :))) Ach i modowa zajawka OBOWIĄZKOWA! ;D

BUZIAKI ♥ Tamara

Macademian Girl
Status Tamary i komentarz o bezpłatnej współpracy

Sama oferta nie wzbudziła takich emocji do momentu, kiedy nie okazało się, że blogerka szuka współpracowników… za darmo. A właściwie za wzajemną promocję – cokolwiek to dla Tamary znaczy. Internet podzielił się na osoby, które uważają, że skoro autorka nie zarabia na stylizacjach, nie ma bannerów itd., to nie ma z czego płacić. Wiele osób zwraca również uwagę, że jest to fajna okazja dla początkujących fotografów na wybicie się.

Druga strona sporu zwraca uwagę, że praca fotografa/ki, poza drogim sprzętem, to również kwestia talentu i umiejętności, a za pracę należy się zapłata. Szczególnie, że Macademian jest w stanie się z bloga utrzymać:

O opinię w tej kwestii poprosiliśmy zatem Macademian Girl, jedną z polskich szafiarek, która utrzymuje się z prowadzenia swojego modowego bloga.

– Zarobki blogerek owiane są tajemnicą. Prowadzenie bloga jest jak każda normalna praca – powiedziała. Przez to, że jest to medialna działalność, pieniądze są większe, więc podejrzewam, że Kasia Tusk może zarabiać nawet więcej niż 50 tysięcy. Nie ma się czego wstydzić, bo czy prawnicy wstydzą się, że zarabiają duże pieniądze na procesach?

Mem znaleziony w internecie
Mem znaleziony w internecie

Biorąc uwagę, że współpracowała z wieloma znanymi markami – m.in. Reserved, Apart, H&M, Siemens, Sony, Canon, Nokia, Wella, Wrangler można przypuszczać, że jest w stanie wyskrobać kilkaset złotych w ciągu miesiąca na sesje fotograficzne.

Macademian w sieci

Sprawa trafia również na Wykop, gdzie większość internautów zareagowała zdziwieniem. Wielu nie wiedziało, o co chodzi, kim jest Macademian ani dlaczego oferta znalazła się do wykopania, a jednak wpis zebrał już ponad 150 pozytywnych głosów.

Pojawił się też wpis na blogu Krzysia Kotkowicza, który wypomina Tamarze jej wypowiedzi o tym, ile pracy wkłada w tworzenie swojego bloga. Zarzuca jej hipokryzję – z jednej strony ciężko pracuje nad blogiem, na którym zarabia, ale z drugiej nie chce płacić komuś, kto ma jej w tym pomóc.

SentiOne - Macademian
SentiOne – Macademian

Sama zainteresowana dość szybko usunęła komentarz mówiący o darmowej współpracy. Zresztą zaczęła też usuwać nieprzychylne komentarze – w tym mój zachęcający do zapoznania się z fanpage Nie fotografuję za darmo!

Analiza statystyk fanpage nie wskazuje na żadne wyraźne zmiany – wzrost fanów jest równomierny, nie było dużego skoku zaangażowania, ale może wynikać to z czystek, które przeprowadziła blogerka. Zupełnie innych wyników dostarcza analiza SentiOne, czyli obecności słowa kluczowego w sieci. Widać wyraźny wzrost 19 lipca, 2 dni po publikacji postu. Przegląd słów kluczowych pokazuje, że większość wypowiedzi dotyczy sprawy fotograficznej.

Po raz kolejny okazało się, że blogosfera nie jest do końca przygotowana na wyzwania związane z jej funkcjonowaniem. Ten jednostkowy przypadek pokazuje kondycję całej branży – z jednej strony fotograficznej, która sprzedaje się za przysłowiowy wpis do portfolio, z drugiej blogerów, która dopiero uczy się pewnych mechanizmów biznesowych.

Z punktu widzenia kryzysowego, chociaż doskonale wiemy, że nie nastąpiło nic więcej niż zagwozdka, blogerka popełniła poważny błąd kasując treści.

Prawidłową reakcją byłoby przeproszenie wszystkich oburzonych oraz albo odstąpienie od pomysłu, lub lepiej, zaproponowanie odpłatnej współpracy. W tej sytuacji Tamara wystawiła świadectwo przede wszystkim sobie jako osoba, która nie akceptuje krytyki. Wpisuje się tym w niechlubny trend walki z hejterami rozumianymi jako osoby o odmiennym zdaniu niż autor/ka bloga.

Blogerzy – nie idźcie tą drogą!