Now Reading
Konkursowicze – plaga i cholera

CompareComparing...


Konkursowicze – plaga i cholera

Wszyscy ich znamy. Nazywamy cholerą, plagą, mafią konkursową, konkursowiczami albo po prostu… naszymi Klientami. Ich nazwiska znamy na pamięć, bo wygrywają większość naszych konkursów. W ciągu kilku chwil potrafią zdobyć od zera do milionów głosów. Kim są konkursowicze, jak się przed nimi chronić i na czym polega ich fenomen?

Konkursowicze – how to?

Szybki dostęp do internetu, zamiłowanie do siedzenia przed kompem i możliwość poświęcania swojego czasu na konkursy, głosowanie, spamowanie i wszystkie inne działania okołokonkursowe.

Jeśli nagroda będzie powyżej 760 złotych lub nie podpada pod konkursy ze sztuką, kulturą czy nauką, trzeba będzie odprowadzić podatek (chyba, że robi to organizator) – warto żeby nasze dodatkowe konto było z naszym nazwiskiem. W przeciwnym przypadku może być dowolne.

Warto stworzyć jeszcze kilka dodatkowych kont – im wcześniej założone, tym pewniejsze, bo ludzie będą je mniej podejrzewali o sztuczność.

W kupie raźniej. Ty, Twoje fejki i trochę przypadkowych znajomych dodajecie się do grupy konkursowej (a najlepiej kilkunastu).

Znajdź konkursy na największą liczbę kliknięć „lubię to” i weź udział. Zgłaszasz się ze swojego sztucznego konta, potem przelogowujesz się na inne konta i klikasz lubię to, dodatkowo spamując linkiem do swojego zgłoszenia zarówno na grupach jak i wśród znajomych.
Oczywiście odklikujesz „lubię to” u tych, którzy polubili Twoją pracę.

Grupy konkursowe?

Na pewno zastanawiacie się, gdzie szukać takich grup konkursowych. Wystarczy, że wpiszecie odpowiednie słowo do wyszukiwarki Facebooka, ale ułatwię Wam zadanie – wystarczy, że wpiszecie „pomagamy” w Facebookową wyszukiwarkę i od razu masz listę kilkunastu propozycji. Konkursowicze gromadzą się na nich jak pszczoły do miodu.

Świetnie opisano ich mechanizm na blogu The Daily Interactive.

O konkursowiczach z grupy administratorów social media

Nalot dywanowy i napalm na kilka mazurskich wsi specjalizujących się w „łykaniu nagród” powinien zmniejszyć zjawisko o jakieś 80%.
Tak na serio – zbierasz dane osobowe – w tym PESEL w celu weryfikacji wieku – które jednocześnie są wysyłkowe; zapisujesz przy tym IP, czas i spółkę; dodatkowo w regulaminie prawnik powinien wpisać odpowiednie zabezpieczenia, żeby był tytuł do cofnięcia nagrody. Analizujesz: adres wysyłkowy, zbieżność nazwisk, prawidłowość numerów PESEL, powtarzające się IPki, seryjne rejestracje co ileś sekund (czas)… miłej zabawy z oszustami.
Jeśli zadanie konkursowe polega na iluś lajknięciach/kliknięciach, zapisujesz IP przy zdarzeniach i porównujesz z bazą uczestników; w moich konkursach wychodzą takie kwiatki… ale wieś mazurska zawsze głośno drze pyska, że niesprawiedliwie ich wyłapujemy, piszą do klientów, zastraszają… przygotuj się na walkę i podgrzej prawnika, żeby na ciepło odpowiadał Mazurom.
(…) to jest odwieczny dylemat, czy pokazywać lajki, czy nie. Z doświadczenia wiem, że dużo firm decyduje się na ukrywanie głosów (własny lajk, który nie jest pokazywany), bo rywalizacja rywalizacją, ale duże liczby odstraszają, bo ludzie tracą nadzieję, że mają szansę. Rozwiązaniem było w tych przypadkach (coby pogodzić opiewanego ducha rywalizacji z nieodstraszaniem) pokazywanie rankingu bez ilości głosów i copy, że niewiele dzieli Cię od pobicia tej i tej osoby w rankingu.
Mazury mają teŻ swoje strony. Jeśli referer przychodzi z tych stron, można gościa oznaczyć jako podejrzanego. Potem orka w cookies, sesjach, fingerprintach i takich tam, jedno to utrudnienie pracy robotów a drugie to przechwyt klonów. Odnośnie do pokazywania ilości klików – to rzecz gustu. Jeśli czyścisz regularnie ranking, to Mazury szybko z niego wypadają. Gorzej, jeśli ktoś robi to raz jedyny po zamknięciu.

Konkursowicze – po czym ich poznasz?

Większość aplikacji konkursowych umożliwia Ci przeglądanie danych użytkowników – Facebook ID, imię, nazwisko, mail (tu można zauważyć pierwsze nieprawidłowości), ale także, co ważniejsze IP użytkownika (to samo IP może należeć do członków rodziny czy współlokatorów), a także dokładnej daty i godziny oddania głosu. Dużo głosów oddanych w krótkim czasie powinno Cię zaalarmować – mogą być konkursowicze w natarciu lub gotowy skrypt. Możesz przejrzeć profil podejrzanej/go, aby sprawdzić do jakich grup należy (czy konkursowych), czy nie jest to sztuczny profil oraz kogo ma w znajomych. Profile sztuczne mogą wyglądać bardzo wiarygodnie – pamiętaj o tym. Ale jeśli niewielka aktywność użytkownika skupia się głównie wokół postów konkursowych – masz go :).

Kolejnym elementem jest zdjęcie profilowe. Możesz przy pomocy Chrome od razu sprawdzić, a w innych przeglądarkach przekleić, zdjęcie do wyszukiwarki obrazów Google – dzięki temu dowiesz się, czy to zdjęcie prawdziwej osoby, czy może ukradzione skądś. Konkursowicze naprawdę myślą, że używanie grafik różnych bohaterów czy kadrów filmowych zwiększy ich szanse. Niedoczekanie.

A co jeśli ktoś ma ukryty profil? Albo nie ma na nim prawie żadnych danych? Te ostatnie można spokojnie wykluczyć jako nieprawdziwe. Ukryte profile sprawiają pewien problem, bo nie można ich sprawdzić. Nadal zostają jednak dane publiczne (jak chociażby zdjęcie profilowe).

Niektóre aplikacje konkursowe umożliwiają automatyczne blokowanie tych, którzy należą do grup konkursowiczów.

Pamiętaj, że nie możesz usuwać uczestników konkursu bez wyraźnych dowodów oszustwa. Może się to skończyć wielką awanturą na Twoim fanpage’u. Konkursowicze są bardzo bezczelni i butni. Często nie da się ocenić, czy dane głosy pochodzą z oszustwa, luki w programie, są nabijane ze sztucznych kont czy może są prawdziwe. Wybór osoby, która powinna wygrać, stanowi wtedy nie lada wyzwanie.

Aplikacja ta sprawdza 16 grup wsparcia działających na facebook.com. Za jej pomocą łatwo można namierzyć uczestników konkursów, którzy w nieuczciwy sposób zbierają głosy na różnych grupach, wymieniając się lajkami/głosami. Można w niej przeszukiwać grupy, szukając adresów swoich konkursów lub szukając uczestników z imienia i nazwiska lub ID na FB.
Aplikacja posiada zabezpieczenie, które zablokuje dostęp do niej, każdemu, kto udzielał się na którejś z obsługiwanych grup.

Można nie tylko kupić fanów na Facebooka, ale również zapewnić sobie Lubię to pod postem, komentarzem czy zgłoszeniem. Najprostszym sposobem jest poszukanie Allegro. Ceny wahają się od kilku złotych do kilkudziesięciu.

Podsumowując – organizując konkurs na Facebooku należy się poważnie zastanowić nad mechaniką. Może się wydawać, że nas zagrożenie pod tytułem konkursowicze nie obchodzi, ale wystarczy, że jeden/jedna z nich się zorientują i już na Twoim profilu pojawią się kolejni konkursowicze. Będą bardzo roszczeniowi, będą się czepiać każdego szczegółu. Warto korzystać z usług prawnika, który będzie ich straszył i pilnował przebiegu konkursu oraz z firmy, która pomoże przygotować dobrą aplikację konkursową – oni znają się na fachu i konkursowicze nie mają z nimi żadnych szans. Bo chyba nie chcesz, żeby cała zabawa zakończyła się kryzysem, prawda?