Felieton

Jeśli Ty nie wierzysz w swój produkt, to kto będzie?

Jedną z ogromnych zalet moich szkoleń, wedle słów uczestników, jest moja pasja do tematu. Wierzę w to co mówię (i piszę w moich książkach) i o tym opowiadam. Szczerze przyznaję się kiedy coś mi się nie uda – to jest trudne! – i nie uważam, że to jest jedyna i słuszna prawda objawiona, która Was zbawi. Wiem, że jest wiele przestrzeni, w których muszę nad sobą pracować, że wielu rzeczy nie wiem, ale wierzę, że moje szkolenia i teksty służą, żeby pomóc. Na szczęście – od czasu do czasu dostaję feedback, że to co robię przynosi Wam korzyści. To najlepsze podziękowanie, jakie mogę otrzymać.

Nierzadko stykam się z makabrycznym, moim zdaniem, podejściem do produktów czy usług jako do barachła, które się wciska klientom, żeby zarobić.

Niedawno kupowałam jabłka w worku w Carrefourze. Podczas kasowania pani na kasie zwróciła mi uwagę, że jedno z nich jest trochę już nadpsute i że może chcę wymienić. Mogłaby to olać, udawać, że nie widzi. Jakbym wróciła do domu nie zwróciwszy uwagi – jabłka sprzedane i po problemie. Jakbym zauważyła po odejściu od kasy, to już dział reklamacji i nie jej problem. A jednak odezwała się i zapytała. Bo wierzyła, że powinna mnie obsłużyć najlepiej jak umie – w przeciwnym wypadku mogę się zniechęcić do zakupów tam, a w ostateczności ona mogłaby stracić pracę. Dość mglista wizja konsekwencji tego jednego jabłka i empatia sprawiły, że poczułam się dobrze. Nie wiem na ile kasjerka identyfikuje się z marką sklepu, w którym pracuje, pewnie nie bardzo, ale jej postawa wpłynęła na moją opinię. Bo ona wierzyła w dobrą obsługę klienta i mi ją zafundowała.

Nie wiem czy etyka i poczucie uczciwości jej podyktowało takie zachowanie czy spojrzała trochę dalej niż koniuszek swojego nosa – dość, że poczułam się dobrze. A o to przecież chodzi.

Piszę o tym dlatego, że jako klientka zdaję sobie sprawę, kiedy osoba obsługująca mnie jest tam dla pieniędzy. Kiedy równie dobrze może sprzedawać kartofle, sprzęt komputerowy czy skarpetki. Nie twierdzę, że trzeba być pasjonatem ziemniaków, żeby je sprzedawać, ale jeśli sprzedawca próbuje mi oferować produkt/usługę, w który/ą sam nie wierzy, to ja również nie uwierzę. Bo czemu bym miała?

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Jeśli Ty nie wierzysz w swój produkt, to kto będzie?"

avatar
  Zapisz się na powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Łukasz Mędrysa
Gość

Kolejny prosty przykład z życia o zwykłej uprzejmości, która niestety staje się coraz bardziej NIEZWYKŁA.
P.S. Sorry za komentarzowy SPAM, ale wcześniej znałem tylko Kryzysy na fejsie, więc nadrabiam zaległości 😀

Monika Czaplicka
Gość

cieszę się, że tak intensywnie nadrabiasz 😀
uprzejmość zawsze w cenie!

Michal Urbanski
Gość
Nie wiem czy mogę to porównać… Wszyscy znamy telemarketerów i inne osoby, które Nam wciskają często niekorzystne dla Nas produkty. Nie lubię ich, chyba, że sam od nich czegoś chcę, bo często działają tak samo, nauczyli ich mówić i robić tak samo, nic nie dają od siebie. Pewnego pięknego dnia dostałem telefon od Pana z sieci Play. Nie pamiętam co mi proponował ale od początku słuchając go czułem się jakoś „lepiej traktowany”, ostatecznie nie skorzystałem z jego propozycji ale zapytałem go czy jest mi w stanie pomóc z moim innym nietypowym problemem. Rozmawialiśmy dobre 15 minut. Był naprawdę kompetentny(ile razy… Czytaj więcej »