Przez wiele lat w branży marketingowej istniało takie przekonanie, że kody  QR są absolutnie bez sensu. Argumentowano to faktem, że nie ma szans, żeby ludzie te kody skandowali i nie ma po co ich używać, bo przecież są niewygodne i tak dalej, i tak dalej…

Ostatnio jednak zdziwiłam się, ponieważ zobaczyłam taki kod w miejscu, w którym się tego nie spodziewałam, czyli na opakowaniu mojego szamponu. Kiedy zaczęłam się nad tym bardziej zastanawiać okazało się, że coraz więcej firm korzysta z tych kodów, aby komunikować się ze swoimi odbiorcami.

Poniżej przedstawiam Wam galerię różnych miejsc, w których wykorzystano takie kody. Wierzcie mi na słowo, że  wszystkie te zdjęcia zrobiłam sama w ciągu ostatnich mniej więcej dwóch tygodni  produktom i reklamom w różnych miejscach.

Oczywiście nie mam pojęcia, na ile te kody się sprawdzają i czy ludzie faktycznie je skanują, chociaż jestem absolutnie przekonana, że w przypadku na przykład biletu lotniczego ten odsetek jest wysoki. Ale nawet jeśli nie jest to najpopularniejsze narzędzie, na pewno to świetny sposób na zagospodarowanie przestrzeni. Jeśli mamy ograniczoną ilość miejsca na opakowaniu, zamiast pisać wiele rzeczy bardzo małą czcionką, wystarczy dodać kod QR, który odeśle zainteresowanych na stosowną stronę. Co więcej, dzięki temu mamy możliwość wykorzystania zupełnie nowych rozwiązań.

Wyobraź sobie, że klient skanuje kod, żeby dostać szczegółowe informacje na temat twojego produktu, a poza niezbędnymi wiadomościami znajduje tam może ofertę innych produktów, może produkty upsellingowe, formularz do zapisania się do newslettera albo cokolwiek innego, czym chcesz tego klienta przyciągnąć… Oczywiście możemy śmiało stwierdzić, że osoba, która skanuje opakowanie, jest albo tuż przed zakupem, albo jest już naszym klientem, więc to świetny sposób na to, by dotrzeć do bardzo wybranej grupy ludzi.

Kody QR w swojej budowie pozwalają na zakodowanie w dwóch przestrzeniach bardzo wielu informacji. Możemy nie tylko odesłać kogoś na stronę internetową, ale na przykład przesłać w ten sposób naszą wizytówkę nie wysyłając SMS-a albo w jakikolwiek sposób wejść w interakcję z osobą, która taki kod skanuje. Przecież to jest świetna kopalnia działań marketingowych! Oczywiście może odsetek konwersji nie będzie taki, jakbyśmy sobie tego życzyli, w przeciwnym wypadku wszyscy by faktycznie stosowali kody QR, ale mimo wszystko jest to świetny sposób na to, by się wyróżnić i wykorzystać pewne rozwiązania, które są wygodne dla naszej marki.

Poniżej zamieszczam galerię przykładów – możecie też oczywiście dodać swoje, bo jestem bardzo ciekawa, jak często Wy stykacie się z takimi kodami.

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Jeśli możesz zrobić kod QR … to go zrób!"

avatar
  Zapisz się na powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Patryk Tarachoń I blogger
Gość

Przekonałaś mnie. Jeżeli się powiedzie i będę miał gdzie je umieścić, zrobię to.

Monika Czaplicka
Gość

🙂
nie do końca o co mi chodziło, ale też dobrze 😉

Patryk Tarachoń I blogger
Gość

Ludzie nie chętnie klikają w linki, a co dopiero bawić się w kody.

Monika Czaplicka
Gość

czyli wszyscy robiący kody robią je bezsensu?
ps. nie narzekam na klikanie w linki

Natalia
Gość

od lat szukam jakichś badań na temat wykorzystania kodów. bo nie znam nikogo kto tego używa. dodatkowa apka to za duzo. sama tez nie uzywam

Monika Czaplicka
Gość
Natalia
Gość

dzięki, chociaż wpis jest z 2013 a dane z 2011/2012. od tego czasu w zachowaniach konsumentow/uzytkownikow mineły lata swietlne, zmienily sie przyzwyczajenia, stajemy sie bardziej leniwi itp. Rzeczywiście podaż kodów jest znacząca, ludzie są przyzwyczajeni, że są. Ale czy spełniają swoją rolę? Jak piszę w moim gronie znajomych, kontrahentów itp nie spotkałam się, żeby ktoś z tego korzystał. Może są grupy, wśród ktorych sie to sprawdza.

Monika Czaplicka
Gość

Niestety ciężko o wyniki 2016/2017, a nie mam czasu szukać.
Na pewno rośnie liczba kodów (jak widać na załączonym obrazku). Dla mnie to wystarczający argument.
W większości przypadków kod służy do:
– pobierania apek
– więcej info
– szybkiego dotarcia do punktu docelowego (oceń, wizytówka, landing itd.)

Myślę, że nie doceniasz siły kodów – jeśli jeździsz pociągiem – dużo ludzi ma kody na komórkach i kartkach, na biletach – one na pewno są skanowane 😉
A poza tym – nawet, jeśli ludzie ich nie skanują – są tworzone, bo zajmują mało miejsca, a może przynoszą efekt.