Porady

Dlaczego nie warto pytać o prowadzone profile?

Często osoby zainteresowane moimi usługami związanymi z mediami społecznościowymi, a dokładnie z prowadzeniem na przykład Facebooka, pytają jakie profile obecnie prowadzę. Jest to tak naprawdę bardzo złe pytanie z punktu widzenia osoby, która ma zlecić mi budowanie marki. Dlaczego?

Dużo pracy?

Po pierwsze, jeśli chcesz się dowiedzieć, czy dana osoba ma dużo pracy, warto pytać nie tylko o prowadzone profile, ale również inne działania. Pamiętaj, że jeśli ktoś prowadzi kilka profili społecznościowych, nie będzie miał tak naprawdę czasu na to, żeby zajmować się Twoją firma w profesjonalny sposób i pewnie jest po prostu osobą sklecającą posty, a nie menadżerem Twojego wizerunku. Zamiast więc pytać o prowadzone profile, lepiej zadać pytanie o działania i możliwości czasowe.

Jak prowadzi prowadzi profil?

Jeśli chcemy dowiedzieć się, w jaki sposób dana osoba prowadzi komunikację, pytanie o inne prowadzone fanpage’e może nawet wprowadzić w błąd, ponieważ różni przedsiębiorcy nie potrzebują komunikatów o takiej samej  treści, identycznych grafik i tak dalej. Możemy obawiać się, że ciężko odnieść się do tego, jak będzie prowadzony  profil, jeśli dana osoba nie zajmuje się czymś podobnym. Jednak z drugiej strony, jeśli odpowiada za podobny profil, to przecież nie musi oznaczać, że nasz ma być prowadzony w taki sam sposób. Zamiast więc pytać o to, co dana osoba lub agencja prowadzi, lepiej poprosić o przygotowanie kilku przykładowych postów. W ten sposób mamy szansę otrzymać pewną próbkę tego, jak może wyglądać nasza współpraca.

Portfolio?

Często pytana jestem również o to, jakie wcześniej prowadziłam profile, czego już w ogóle nie rozumiem. Jest to pytanie, które oprócz informacji o firmie, z którą mam pracować, nie wnosi nic nowego. Jeśli prowadziłam jakiś profil na przykład pół roku temu, to od tamtej pory są już zupełnie inne posty, zupełnie inne komunikaty, więc tak naprawdę nie ma o czym mówić.

Efektywność?

Jeśli zależy nam na tym, żeby zobaczyć efektywność, to również oglądanie prowadzonych profili nie wniesie niczego wartościowego. Jako osoby obserwujące z zewnątrz nie mamy informacji, jakie wskaźniki były osiągnięte, co należało zrobić i oczywiście jak przebiegała praca. Fakt, że zobaczymy ileś lajków czy komentarzy pod danym postem, również nie jest miarodajny. Nie wiadomo, czy konkretny  post ma przykład wspierać kampanię reklamową, a nawet jeśli nie, to również trudno to przenieść na grunt naszego fanpage’a, ponieważ są różne społeczności, różne cele i różne konteksty, w których te treści się pojawiają. Jeśli komuś dobrze wychodziło prowadzenie jakiegoś profilu, nie jest to żadną gwarancją, że poradzi sobie również z naszym.

Wiedza!

Dużo ważniejszym zagadnieniem, które należy sprawdzić, jest wiedza danego freelancera czy agencji, których chcemy zaprosić do współpracy. Bardzo często firmy w żaden sposób nie sprawdzają, czy delikwent ma jakąkolwiek wiedzę z branży, jaką będzie za chwilę promował. To kończy się najczęściej albo niepotrzebnymi wpadkami, albo rozwiązaniem umowy, bo ta nie realizuje tego, co powinna. Dużo lepszym testem na potencjalną agencję czy współpracownika jest zapytanie o grupę docelową, do której taki freelancer czy agencja chcą dotrzeć, o tematy, które mają zamiar poruszać na stronie aby angażować odbiorców i oczywiście o metodologię, jakiej zamierzają użyć do sprawdzania efektywności swoich działań.

Pomysł?

Są też rzeczy, o które nie warto pytać. Należą do nich np. koncepcja kreatywna, czy planowana kampania. Agencje i freelancerzy są przyzwyczajeni do tego, że niestety ich pomysły bywają kradzione, więc niechętnie się nimi dzielą. Najzwyczajniej w świecie ryzykują, że w prosty sposób firma może zyskać ciekawy pomysł i zrealizować go we własnym zakresie lub zatrudnić tańszego podwykonawcę. Dlatego nie zachęcam, aby odpytywać z pomysłów na kampanię, ale bardziej skupić się na ogólnych zasadach, jak chociażby właśnie mierzenie efektów czy spojrzenie na grupę docelową. To bardzo prosty sposób, aby przekonać się, czy dany freelancer/agencja mają jakiekolwiek pojęcie na temat naszej firmy, ale zakłada też oczywiście, że my jesteśmy w stanie powiedzieć coś więcej na temat naszej grupy docelowej.

Doświadczenie?

Na pewno zaletą danego freelancera czy agencji może być doświadczenie współpracy z inną marką z naszej branży. Istnieje jednak ryzyko, że przez takie doświadczenie będą kopiować sprawdzone pomysły i formaty, które przyniosły efekty w przypadku innego klienta, natomiast jak prawdopodobnie wiesz, absolutnie nie muszą się przełożyć na efekty dla Twojej firmy. Innymi słowy, warto sprawdzić, czy przypadkiem nie będą próbowali wykorzystać tych samych pomysłów, które sprzedali już komuś innemu. Przecież nie chcesz, żeby Twój fanpage był kopią fanpage’a  Twojej konkurencji.

Wpływ klienta…

Wybór freelancera lub agencji powinien bazować na ich doświadczeniu i wiedzy, które możesz sprawdzić w prosty sposób. Pytanie o podejście danej osoby do branży, grupy docelowej i właśnie mierników, to dużo lepsze rozwiązanie, niż odpytywanie z dotychczas przeprowadzonych kampanii. Te ostatnie mogły być podyktowane bardzo różnymi czynnikami i nie będą mieć zupełnie żadnego przełożenia na to, co freelancer czy agencja będą robić na naszej stronie. Przykładem może być jedna z moich klientek, która uważała że długie posty są najlepsze i świetnie sprzedają. Mimo moich szczerych zapewnień, że krótsze posty zazwyczaj lepiej angażują i przyciągają (choć oczywiście nie w każdym przypadku), była przekonana, że muszę pisać długie elaboraty, gdyż ona takie najbardziej lubi czytać. Inny klient – fan emotikon, uważał, że każdy post powinien być wręcz obklejony tymi małymi obrazkami… Oczywiście przy kilku sztukach jeszcze przynosi to pewien efekt, natomiast przy całej masie, raczej odstrasza odbiorców, niż ich przyciąga.

Zmiany, zmiany…

To oczywiście tylko wybrane przykłady tego, jak na komunikację, którą prowadzę w imieniu swoich klientów wpływają sami klienci. Mogą mieć oni inne preferencje, różne podejścia i absolutnie nie ma to przełożenia na to, co zrobię dla kolejnego klienta. Mogę stworzyć całkowicie inne komunikaty, mogą być krótkie i bez emotikon, mogą być dłuższe, w formatach video/tekstowych/zdjęciowych i tak dalej… Tak naprawdę wiążące jest to, co wymyślę dla danego klienta, a nie to, co robiłam dla innych. Nie mówiąc o tym, że my też się rozwijamy. Zdobywamy nowe umiejętności, poznajemy nowe rozwiązania i również to, co robiliśmy chociażby kilka lat temu, niekoniecznie ma związek z tym, co robimy dziś.

Wybór agencji bądź freelancera, którzy będą prowadzić naszą komunikację to zadanie niełatwe, ale nie należy się bać i warto pytać o różne rzeczy. Prawdziwy specjalista będzie potrafił pomóc, doradzić i odpowiedzieć na różne pytania. Po tym można go poznać.

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Dlaczego nie warto pytać o prowadzone profile?"

avatar
  Zapisz się na powiadomienia  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ryszard Hołubowicz
Gość

Kolejny fajny artykuł Monika, ale jakże „niepolityczny”. Gdy rozmawiasz z szefem (prezes/właściciel) firmy, to Twoje argumenty są OK. Ale jak przekonać „panią Krysię ” z marketingu, która po prostu chce mieć jakąś podkładkę, na wypadek jeśli coś jednak pójdzie nie tak?

Monika Czaplicka
Gość

Ale jaka to podkładka? Że w firmie produkującej pieluszki 3 lata temu zrobiłam posty takie i siakie, to dzisiaj na fanpage pił tarczowych zrobię coś podobnego?

Ryszard Hołubowicz
Gość

Zdziwisz się ale niektórym wystarczy

13 cze 2017 21:49 „Disqus” napisał(a):

Monika Czaplicka
Gość

to nie do nich kieruję ten post 😉

Ryszard Hołubowicz
Gość

No widzisz możesz wybierać A ja jestem skazany na takie rozmowy

13 cze 2017 22:57 „Disqus” napisał(a):

Monika Czaplicka
Gość

nikt nie jest skazany. jeśli porozmawiasz z taką osobą, to w 99% jestem pewna, że wolą przykłady dla swojej marki niż cudzej

Ryszard Hołubowicz
Gość

Nie upieram się ale 2 takie przykłady przeżyłem

Katarzyna Komorowska
Gość
To wszystko zależy od branży – nawet takie porady. Ja na przykład od roku usiłuję znaleźć osobę do prowadzenia profilu naszego wydawnictwa i nie mogę. I nie chodzi o brak aktywności, energii, rozeznania w branży, ciekawych pomysłów. Najgorzej wygląda sprawa z… poprawną polszczyzną. Poważnie. Znaleźć osobę, po której nie trzeba poprawiać wpisów, to w moim przypadku rzecz nie do przejścia. Kuleje zwłaszcza interpunkcja, ale też i pisanie zapożyczeń, skrótów. Słowniki gryzą, w internecie przecież najwidoczniej brak możliwości sprawdzenia pisowni. Sęk w tym, że ludzie sami nie mają świadomości swoich braków. Jeśli ktoś jest przekonany o tym, że pisze poprawnie, to… Czytaj więcej »
Monika Czaplicka
Gość

Nadal uważam, że lepiej zapytać o przykładowe posty. A czy dajesz jasno do zrozumienia, że głównym kryterium jest poprawność? Zawsze trzeba sprawdzać kalendarz postów – praca z agencją czy freelancerem nie oznacza, że zrzucasz na nią/niego komunikację i nie musisz nic robić.
Prosisz agencję, żeby wysłała Ci przykładowy kalendarz postów na 2 tygodnie. Zaznaczasz, że jeśli nie weźmiesz ich, to nie będziesz kopiowała pomysłów (chociaż pewnie będą generyczne 😉 ).
Jak chcesz – mogę podesłać taki kalendarz jak dasz znać jakie wydawnictwo 🙂

Katarzyna Komorowska
Gość
Oczywiście, że daję jasno i dobitnie do zrozumienia, że warunkiem jest nienaganna polszczyzna. Tylko że problem polega na tym, że kandydaci mają o swojej znajomości języka ojczystego dobre zdanie. I tak jak wspomniałam – sprawdzanie kalendarza postów mija się z celem – to też wymaga czasu, którego nie mam. Jeśli więc mam to i tak robić, redagować, sprawdzać w korespondencji, czy zostało użyte poprawnie nazwisko czy tytuł (tak, zdarzały się takie pomyłki – raz użyte nazwisko Tułodziecki, raz Tułodziński (podaję fikcyjny przykład) i zgaduj zgadula, które jest poprawne – to te kilka minut na zamieszczenie posta dziennie też mogę poświęcić.… Czytaj więcej »
Monika Czaplicka
Gość

Moja polszczyzna raczej średnia, ale mam od tego swoją korektorkę – może to zminimalizować błędy 😉

Mateusz Jaszak
Gość

W ciągu dwóch lat miałem do czynienia z 3 agencjami marketingowymi, które przygotowały dla nas posty w social media. Stosowali bardzo często tak zwane „odstępstwa marketingowe” (czytaj: błędy gramatyczne i ortograficzne). Zamiast okazać pokorę tłumaczyli, że to dla naszego dobra, zwiększyli nam klikalność itd. Od tego czasu sam się tym zajmuję. Kasiu, jeśli nadal szukasz social media managera, to odezwij się do mnie :-). Adres e-mail znajdziesz tutaj: http://www.instagram.com/deepobserveron

Close your account?

Your account will be closed and all data will be permanently deleted and cannot be recovered. Are you sure?