Now Reading
Trendy w blogosferze – Blog Forum Gdańsk 2015

featured image
CompareComparing...


Trendy w blogosferze – Blog Forum Gdańsk 2015

Co roku najważniejsza konferencja blogosfery, na której: trzeba być lub trzeba ją hejtować, jeśli nas tam nie ma. O tym, co pojawiło się podczas prelekcji i paneli oraz jakie trendy można wyróżnić teraz wśród blogerów. Z pierwszej ręki.

Trend 1: kradzieże i remiksy

Skoro wszystko już było, to nie należy się przejmować i kraść na potęgę. Pierwszy panelista, jedyny z zagranicy, prezentował przemyślenia odnośnie bycia artystą i blogowania. Swoje podejście, że kradzież wielu pomysłów nie jest niczym złym popierał cytatami i drzewem genealogicznym swojego pomysłu.

Podobne podejście prezentował Maciej Budzich, który opowiadał o aplikacjach, z których warto korzystać. Dużo proponowanych narzędzi to agregatory treści typu feedly. Bez konsumowania contentu ciężko go tworzyć.

Zastanawiam się gdzie w tym wszystkim przestrzeń na oryginalność. Wiadomo, że nie jesteśmy wyspą, ale fajnie jest czasem wpaść na coś swojego, nawet, jeśli za chwilę okaże się, że to już dawno wymyślone. Myślę, że tutaj, że fajne miejsce styku między startupami i blogami (o tym był panel po lunchu): blogerzy chcą remiksować i robią masę identycznych projektów, a startuperzy są zawsze przekonani o swojej wyjątkowości i stronią od adaptacji np. amerykańskich pomysłów na nasz rynek.

Trend 2: zarabianie na blogu to oczywistość

Kiedyś o tym były panele i rozmowy – jak zarabiać, jak nawiązać współpracę itd., a teraz jest to tak wpisane w bycie blogerem, że nawet nie podlega dyskusji. Blogerzy to dziennikarz, blogerzy to startupowcy, blogerzy to celebryci. Nawet Konrad Halo Ziemia, razem z całą działalnością dla i o ludziach, mówi o kasie i projektach. Zresztą nagroda dla wpływowego blogera – Michała Szafrańskiego – potwierdza, że blogerzy lubią hajs. To też jest ok.

Czasem zastanawiam się tylko co z tymi, którzy mają pasję lub przyjemność i nie podejmują współpracy.

Trend 3: Snapchat

Next big thing. Mało kto mając więcej niż 25 lat rozumie, używa i czuje, ale tak jak wszyscy byli na Ello, tak teraz snap. Panel o Snapchacie pozwolił się nam przekonać, że nikt go nie rozumie, bo nawet paneliści nie byli w stanie zgodzić się z próbą wytłumaczenia o co chodzi. Konrad Traczyk z Hash.FM sugerował, że to telewizja mobilna na żywo, ale potem słyszeliśmy, że nic takiego, bo Tomasz Sulewski z Orange przekonywał, że ta definicja pasuje też do YouTube, a Mateusz Paszkiewicz z TVN24, że Snap podobny jest do naturalnej rozmowy. Generalnie można snapować o życiu prywatnym lub o blogu. Czy to ma sens? Maffashion, której zabrakło na panelu, się udało, ale ponieważ nie wiadomo ilu jest snapchaterów ciężko określić na ile inni mają szansę.

Snap jak był żółty i duszkowato-transcendentalny – tak pozostał.

Trend 4: blogerzy a dziennikarze

Konflikt kompletnie dla mnie niezrozumiały. Zupełnie jakby ktokolwiek sobie wyobrażał, że blogerki modowe wygryzą z rynku sklepy z ciuchami. Tak jak blogerzy nie będą pracowali w mediach, a jeśli, to będą po prostu dziennikarzami, tak dziennikarze mogą zacząć blogować, ale nie zastąpią blogerów. Jedno i drugie może być zawodem, żadne nie jest ważniejsze czy lepsze. Porównywanie poziomu zaufania do tych mediów to jak ankieta lubienia bananów oraz ankieta lubienia pomidorowej. Nie są zamiennikami ich lubienie nie wpływa na siebie. Na blogach szukamy często czegoś innego i z założenia szukamy perspektywy blogera, w mediach innych informacji i niektórzy się łudzą, że są obiektywne.

Mimo dwóch paneli, gdzie była przestrzeń do rozmowy o blogowaniu i dziennikarstwie, oba zakończyły się publicznym linczem i awanturą. Nie pomogła obecność takich dziennikarskich sław jak Grzegorz Miecugow czy Piotr Jacoń.

Trend 5: polska język trudna rzecz

Zwiększająca się liczba blogów, jak sobie tłumaczę, wpływa na spadek zarówno jakościowy treści (poszukiwanie dobrego contentu było trochę Graalem konferencji), jak i masakrę, jeśli chodzi o ortografię. Przykładem panelu, który zebrał zarówno owacje na stojąco, jak i masę pozytywnych opinii było spotkanie Wittaminy, Pauliny Mikuły oraz prof. Bralczyka. Ogromna to zasługa językoznawcy, który brylował w świetle reflektorów, bawił się językiem i wykazał naprawdę wysoką znajomością tematów internetowych, a także dziewczyn, które poradziły sobie dobrze z zadaniem. Mistrz języka nie tylko zachwycał wiedzą w swojej dziedzinie, humorem, anegdotami historycznymi, ale również, a może przede wszystkim, zgrabnie splatał wszystko spojrzeniem socjologicznym. Jego przemyślenia wykraczały daleko poza same słowa i czerpał z zachowań, obserwacji czy wniosków, które zasługiwały na dalsze przemyślenia.

Zostawię Was tylko z analizą hejtu: nienawiść to uczucie. Emocje, trochę nawet podłe, bo nie jesteśmy chętni, żeby się pochwalić, że kogoś nienawidzimy; chyba, że w żartach jak kot Jinks myszy (<3 – wizja prof. Bralczyka oglądającego kreskówki). Hejt jest zachowaniem, tam nie muszą być konkretne emocje. Jest łatwiejszy, bo ma lżejsze konotacje.

Co nie przypadło mi do gustu na Blog Forum Gdańsk?

  • Liczba paneli. Wiem, że liczba gwiazd, które powinny pojawić się na scenie rośnie, czas nie jest z gumy i trzeba to jakoś rozwiązać, ale niestety dużo trudniej o dobry panel niż fajną prelekcję.
  • Myślę, że bfgdansk cierpi na pewną schizofrenię, która będzie musiała się zmierzyć – doświadczeni blogerzy i nooby. Z jednej strony nie można się zamykać na świeżą krew i zawsze miło poznać kogoś nowego, świeże idee itd. Z drugiej wszyscy lubimy spotykać się z #ciagletesamegeby. Z jednej nooby potrzebują rad typu: dobre treści, bez literówek i dużo czytaj, z drugiej nestorzy po 5-10 latach na blogach szukają czegoś ciut głębszego. Jest to trudne do rozegrania, ale wierzę, że się uda.

Za co bardzo chwałę Bfg?

  • Organizacja. Jak co roku była naprawdę świetna. Jako osoba, która też robiła eventy wiem ile to pracy i trudu, tym bardziej więc czapki z głów.
  • Wyważona ilość marek i sponsorów. Wraz z rosnąca popularnością wydarzenia łatwo wpaść w pułapkę przedobrzenia z liczbą firm. Organizatorzy potrafią jednak zachować zdrowy dystans. Nie tylko dlatego, że impreza głównie sponsorowana jest przez miasto Gdańsk.
  • Miejsce. ECS (Europejskie Centrum Solidarności) jest naprawdę super.
  • Ludzie. Większość. #ciagletesamegeby, ale człowiek tęskni, żeby dać im pyska. Albo plaskacza.
  • Nowi, a właściwie nowe, które poznałam. Nowe ludzie zawsze na propsie.
  • Pogoda. Udała się. Ktokolwiek zaklinał zrobił dobrą robotę.
  • Komunikacja. Człowiek się nie mógł zgubić. Najtrudniejsza rzeczą okazało się wydzieranie identyfikatora z notesiku z programem i miejscem na inspiracje. #blogerwneciesierotawswiecie (z tego miejsca pozdrawiam Maćka Budzicha 😉
  • Wspieranie NGO – w tym roku #bioredobuzi dawców komórek macierzystych. Po raz pierwszy w życiu brałam.
  • Pomysłowość. Identyfikatory z notatników – yey!

Sugestie i pomysły

Kilka tematów, które mogą być ciekawe: prawo i blogowanie (prawa autorskie, rejestrowanie jako medium, oznaczanie tekstów sponsorowanych itd.), czy bloger musi umieć w marketing/pr/personal branding/biznes na ile i jak sobie radzić, blogosfera to nie tylko wzory godne naśladowania ze śmietanki, ale tabuny blogerek recenzentek, blogerzy pamiętnikarze, blogi firmowe itd. – jak oni wpływają na blogosferę, jak do nich wyjść z sercem na dłoni. Recycling treści, organizacja pracy.

Jeśli stawiamy na nooby: Warsztaty marketingu, podkręcania stron, tworzenia grafik na blo, personal brandingu, warsztaty pisarskie itd. Jeśli dla seniorów to content curation, going global czy modele biznesowe albo jego skalowanie.

Zabrakło mi społecznościowego podejścia do konferencji: więcej pytań od publiczności (może z aska, żeby uniknąć 15 minutowych pytań), może głosowania (hasztagi, monitoring i chodu), networkingu (poznajmy się!).

Nie będę odpowiadać na głupie pytanie czy na Blog Forum Gdańsk trzeba być, bo to nawet nie podlega dyskusji, jeśli ktoś chce zajmować się poważnie prowadzeniem bloga. Czy wpadać w zachwyt nad wydarzeniem, oczywiście nie, bo jak każde ma swoje słabsze i mocniejsze strony. I nie zupa pomidorowa, żeby każdemu się miało wszystko podobać. Najważniejsze, że wracamy, a myślę, że mogę tu podpisać za moich znajomych, z pomysłami, przemyśleniami i odrobinę weselsi oraz szczęśliwsi. A o to zdecydowanie chodzi.

Zdjęcia jak zwykle u Krzysia Kotkowicza. Jedna z recenzji pierwszoroczniaków i druga.

PS wiem, że niektóre z proponowanych tematów były. Ale naprawdę uważam, że prawa jest dużo więcej i bardziej potrzebne niż rozkminy czy blogerzy zastąpią dziennikarzy.