Now Reading
9 rad Guy'a Kawasaki, które warto znać

featured image
CompareComparing...


9 rad Guy'a Kawasaki, które warto znać

Na rynku wydawnictwem OnePress pojawiła się książka Guy’a Kawasaki i Peg Fitzpatrick pt. „Jak Cię widzą, tak Cię piszą. Sztuka autopromocji w mediach społecznościowych”. Podczas lektury udało mi się wybrać kilka ważnych sugestii od znanego amerykańskiego eksperta, którymi się z wami podzielę.

Bądź aktywny i powtarzaj tweety (i nie tylko)

Guy sugeruje, że należy publikować treści od 3 do 20 razy dziennie! Dodatkowo zachęca, aby powtarzać tweety, ponieważ przynosi to wymierne korzyści zasięgowe i w zaangażowaniu. Jak się okazało po opublikowaniu tej samej treści cztery razy (w 8 godzinnych odstępach czasowych) zamiast około 1300 kliknięć Guy miał na koncie 7600 (82 odpowiedzi, 68 retweetów i 125 dodań do ulubionych). Kawasaki tłumaczy to wprost – będą osoby, które przestaną Cię obserwować, bo nie będą chcieli czytać powtórzeń, ale liczy się ostateczny rozrachunek – czy przybywa Ci czytelników i odbiorców? Jeśli tak, nie przejmuj się osobami, które odchodzą.

Jeśli nikogo nie wkurzasz w mediach społecznościowych, to nie korzystasz z nich wystarczająco agresywnie.

 

Jeśli robisz dobre social media SEO samo się zrobi

W swojej aktywności nie staraj się oszukiwać Google. Poczucie, że możesz przy pomocy paru sztuczek SEO oszukać system wybierający najlepsze treści i wyświetlić swój chłam jest bezsensowna. Nie bez powodu Google ma 3 tysiące osób z doktoratami, które pracują nad usprawnianiem wyników wyszukiwania dla danych kwerend. Publikuj treści (myślę tu głównie oczywiście o blogach), które są wartościowe dla Twoich odbiorców. To najlepsza sztuczka na SEO.

 

Nie przejmuj się syndromem niedoprzywilejowania internetowego

Na sto życzliwych osób, zawsze będzie przynajmniej jedna, która jest nastawiona negatywnie. Warto jednak myśleć o tych wszystkich dobrych osobach. Dziel się tym, co publikują inni, bądź miły, pomagaj, pisz pozytywnie. Guy wierzy w karmę i uważa, że jak ktoś jest dobry, to i na jego posty spłynie dobroć.

Nie bierz nic do siebie. Nic, co robią inni, nie dzieje się z Twojego powodu. To, co inni mówią bądź robią, jest projekcją ich własnej rzeczywistości, ich własnego snu. Jeśli będziesz odporny na opinie i działania innych, nie staniesz się ofiarą niepotrzebnego cierpienia.

Don Miguel Ruiz, Cztery umowy, droga do wolności osobistej

Bądź pozytywny

To, co publikujesz online, widzą wszyscy, dla których udostępniona jest ta treść (np. publicznie, tylko dla znajomych itd.). Wszyscy czytający mogą więc nie tylko zapoznać się z treścią, ale również wydać ocenę na temat Ciebie, danej sprawy czy Twoich komentujących. Guy wskazuje, że osoby czytające to, co publikujemy są często ważniejsi niż te osoby, które wchodzą z nami w interakcje. Nie możemy być pewni co sobie o nas/naszej marce myślą.

Właśnie dlatego Kawasaki sugeruje, że warto być pozytywnym, nie dawać się prowokować i nie zniżać do poziomu agresorów. Warto „wygrywać” w kategorii przyzwoitego zachowania i wiarygodności, a nie w kategorii potyczki słownej czy ubliżania komuś i poniżania. Zamiast tego czy „masz rację” ważniejsze jest to czy sprawiasz dobre wrażenie.

Właściwe pytania i postawa to recepta na negatywy

Jeśli nie możesz zawsze być nastawionym pozytywnie – odpuść sobie. Nie warto karmić trolli, z idiotą nie wygrasz, a naprawdę nie chodzi o to, żeby zawsze wygrać.

Ktoś pisze coś negatywnego o Twojej marce? Zadaj odpowiednie pytania – czy to jego zdanie czy obiegowa opinia? Czy dana sytuacja przytrafiła się mu/jej osobiście? Czy korzystał z produktu/usługi? Czy chce się tylko podzielić czy domaga się jakiegoś wynagrodzenia lub przeprosin?

Bądź uczciwy

Taka rada u Kawasaki? Tak. Guy uczula, żeby nie kupować fanów, nawet, jeśli wierzymy, że liczba polubień ma znaczenie (społeczny dowód słuszności).

Tylko niedojdy i kanciarze kupują fanów i polubienia.

Dużo ważniejsze jednak niż to, że to oszustwo jest fakt, że kupione lajki nie dają efektów biznesowych.

Nie proś również o obserwowanie. Jeśli ktoś nie robi tego sam, fakt, że mu powiesz, że ma to robić, nie spowoduje, że będziesz mieć wartościowych odbiorców. Albo ktoś widzi powód w lubieniu Ciebie albo nie.

Nie ma ekspertów od social media

Pięciu „ekspertów” od social media potrafiłoby udzielić na jedno pytanie siedmiu różnych odpowiedzi.

Zgadzam się z Kawasaki, że w social media liczy się doświadczenie i pewne podwaliny wiedzy teoretycznej, ale nie można być ekspertem od mediów społecznościowych z kilku powodów. Po pierwsze – za szybko się zmieniają. Po drugie – mamy bardzo różnych odbiorców, możliwości i marki. O ile w przypadku tradycyjnego marketingu nie mieliśmy tak dokładnych narzędzi pomiarowych i nie mogliśmy tego badać – pewien poziom generalizacji był niezbędny – tak przy social media możemy testować na bieżąco, analizować i empirycznie badać każdą hipotezę. Każdy może być specjalistą od swojej społeczności.

Niezależnie od mądrości czy inteligencji, to, co nazwiemy najlepszymi technikami czy skutecznymi działaniami się zmienia. Kiedyś korzystano nagminnie z wydarzeń, potem z aplikacji, a teraz z konkursów. Za chwilę się to zmieni i warto samodzielnie odkrywać co jest skuteczne, niż opierać się na wątpliwych analizach. Wiele badań korzysta z danych przeszłych, które niekoniecznie muszą mieć znaczenie na przyszłość.

Swoją drogą często eksperci lubią się tak nazywać, bo oni wiedzą, co jest dobre. Ci, którzy mają więcej skromności zazwyczaj po prostu testują i sprawdzają.

 

Social media i Twój wizerunek to nie praca dla stażysty

Nie wiem dlaczego, ale wiele firm uważa, że skoro ludzie młodzi mają łatwość korzystania z social media, to mogą prowadzić komunikację firmy w tych kanałach. Guy ładnie porównuje to do faktu, że to, że ktoś ma penisa nie znaczy, że może być urologiem.

Twoja marka, to jedna z największych wartości Twojej firmy – nie możesz powierzać jej pod opiekę komuś, kto nie ma doświadczenia i związania z Twoją organizacją.

Dlatego social media powierz komuś w swojej firmie, kto zna się na marketingu, jest odpowiednio długo u was i jest etyczny. To ostatnie szczególnie warto patrząc z perspektywy wpadki z wódką Żytnią, kiedy to pracowniczka agencji ściągnęła z Google zdjęcie, które okazało się słynną grafikę przedstawiającą zupełnie coś innego (miała być impreza i wynoszenie pijanego kolegi, było niesienie rannego w Stanie Wojennym).

 

Nie popisuj się

Social media są Twoim kanałem komunikacji, ale nie chodzi o to, żeby były popisówką wychwalającą Ciebie lub Twoją firmę. Staraj się opowiadać wizualne historie, zamiast się reklamować. Publikować treści wnoszące coś dla innych. Zastanawiaj się co może być ciekawe dla ludzi, którzy Cię czytają. Ty wiesz, że jesteś najlepszy, ale nie musisz tego pisać innym. Niech Twoja praca mówi za Ciebie.